sobota, 24 grudnia 2016

ŚWIĘTA ŚWIĘTA ŚWIĘTA

Wesołych Świąt Robaczki!! Dużo zdrowia, szczęścia i uśmiechu! Dużo gejozy i prezentów pod choinką! Pyszności na stole i spełnienia świątecznych marzeń!



I taka tam świąteczna morda pomocnika Mikołaja <3


wtorek, 1 listopada 2016

Niebiańska misja 11 - ost.

Doczekaliście się następnej notki Robaczki 😂 Nie mam nic na usprawiedliwienie swojej marnej aktywności, psaszam 😢 i tak mnie kochacie ❤
~miłego czytanka~
- Nikt z zebranych nie ma nic przeciwko, prawda? - rzekła szefowa Aniołów spoglądając na obecnych w sali. Sasuke rozglądnął się i dostrzegając Itachiego krzyknął:
- Itachi! No weź mi pomóż!
- Co ja mogę teraz zrobić? - odpowiedział łamiącym się głosem. - Znasz zasady, tylko Tsunade może zmienić zdanie.
Sasuke spojrzał w lśniące łzami oczy blondyna.
- Naruto... Nie płacz...
- Nie chcę o Tobie zapominać!-jęknął mocno wtulając się w Anioła. - Nie chcę znowu Cię tracić!
- Naru... Ty Młotku..-szepnął brunet. Ujął w dłonie twarz niższego chłopaka i delikatnie, tak jakby od tego jednego gestu miał zginąć, pocałował go.
- Tsunade-sama - mruknął Kakashi. - Spójrz na nich. Nie możemy pozwolić na zniszczenie tego uczucia. Mamy obowiązek chronić ludzi, nie ranić ich. Jestem pewien ze zranilibyśmy tego młodego człowieka odbierając mu wspomnienia o kimś kogo kocha, a tym samym stracilibyśmy powód do dalszej pracy.
Wszyscy spojrzeli na dwoje zakochanych stojących po środku sali. Naruto ze łzami w oczach szepnął:
- Proszę, nie odbieraj mi go...
Tsunade przetarła twarz i wsparła głowę na dłoniach. Nastała cisza. Nikt nie odważył się już odezwać. Szefowa miała ciężki orzech do zgryzienia. Jak wcześniej mówiła, związek człowieka z Aniołem jest niemożliwy. Co by tu zrobić. Nie chciała, żeby cierpiał jej podopieczny Sasuke. Była za niego odpowiedzialna tak samo jak za wszystkich innych. Tak samo nie mogła nie przyznać racji Kakashiemu.
Mijały kolejne minuty. Tsunade nadal milczała, Sasuke wciąż uspokajał Naruto, a Itachi błagał bogów o cud. Nagle szefowa wstała.
- Nie mogę skazać tych dwoje na wieczne męki. Nie mogę też pozwolić na związek Anioła z człowiekiem -rzekła. - Ale jest jeden sposób...
- Jest?! Jaki?! -przerwał blondyn.
- Daj mi skończyć!- ryknęła. Po chwili uśmiechnęła się do pary. - Sasuke, możesz zrezygnować z posady Stróża i żyć jako człowiek, ale ostrzegam to nie będzie dla Ciebie łatwe.
Sasuke ściągnął brwi w zamyśleniu. Naruto, jak nigdy, stał  cicho wpatrując sie w ukochanego Anioła.
- Sasuke! Zastanów się dobrze! Po podjęciu decyzji nie będzie odwrotu!
- Wiem Itachi, przymknij się, bo myślę! -krzyknął do brata.
- Sasuke, kochasz mnie...?- zapytał blondyn niepewnie. Sasuke nie spodziewał się takiego pytania. Oczywiście, że go kochał! Musiał go kochać skoro wrócił, prawda! Martwił się o niego cały ten czas!
- Sasuke? Jaka jest Twoja decyzja?
Brunet nabrał powietrza w płuca, objął mocniej Naruto w pasie i patrząc w oczy Tsunade powiedział, mocnym, pewnym głosem:
- Kocham Naruto i chcę być człowiekiem. Zrzekam się anielskich skrzydeł i mocy na rzecz szczęśliwego, ziemskiego życia. Jeśli tylko mogę o to prosić, nie wymazujcie nam pamięci. Nie chcę zapomnieć, o tym kim jestem.
Po chwili ciszy na sali rozległy się brawa. Itachi ocierał łzy szczęścia.
- Cisza! - wrzasnęła szefowa.- Nie zapominajcie się! Sasuke, jesteś pewien swojej decyzji?
Uchiha patrząc w oczy ukochanego przytaknął.
- W takim razie, przystając także na Twoje warunki, na mocy nadanej mi władzy - zawsze chciałam to powiedzieć - pozbawiam Cię praw anielskich, mocy i skrzydeł, a tym samym od tej chwili będziesz wiódł proste, ludzkie życie u boku Naturo Uzumakiego.
- Dziękuję! - krzyknął z radości blondyn. - Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
- Poza tym! Waszym Stróżem będzie nie kto inny jak Itachi.
- A było tak pięknie - mruknął Sasuke.
- Nie spuszczę ich z oka! Obiecuję! - powiedział szczęśliwy Uchiha.
- Ale, że tak nawet na pięć minut? - szepnął Naruto.
- Uda nam się go zgubić - uśmiechnął się Sasuke.
- No to koniec! W końcu i nareszcie! Rozejść się!
~~~
- Sasukeeee! Czekaj!
- Pospiesz się Młotku, nie mamy czasu - mruknął brunet stając po środku chodnika. Naruto biegł w jego stronę próbując nie gubić książek po drodze. W pewnym momencie potknął się i o mało nie fiknął orła. Na szczęście Sasuke szybko go złapał.
- Ale z ciebie łamaga - skomentował stawiając go na nogi.
- I tak mnie kochasz, Draniu - mruknął Naruto całując swojego ukochanego, ludzkiego chłopaka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nio i koniec c: Taki słodki happy end c:

wtorek, 5 lipca 2016

Hej hej hej :D

Heeeej Robaczki! Tak wiem, długo mnie nie było ;-; i chyba długo nie będzie przez mój internet i wieszający się laptop xD nooo i brak jakiegokolwiek pomysłu na pociągnięcie naszych dwóch tasiemców :c Ale! Mam pomysł, żeby umilić Wam czas xD Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o mnie, bądź macie jakieś pytanka to zadawajcie je w komentarzach pod tym pięknym pościkiem, a ja Wam na wszystkie odpowiem :D (żadnych zbereźnych Grubaski) UDANYCH WAKACJI KOCHANI <3

czwartek, 31 grudnia 2015

Sylweczeeek ;)

Robaczki moje cudowne! Szczęśliwego nowego roku! Dużo zdrówka i szczęścia w 2016!!!!
Świętując przy muzyczce z przyjacielem (pifffffkiem <3) pozdrawiam Was serdecznie <3 <3

czwartek, 24 grudnia 2015

Święta, święta ❤


Kochani! Na naćpane nietoperze zapomniałabym! Wszystkiego najlepszego na te święta! Wesołych, spokojnych świąt! Miłej, rodzinnej atmosfery! Dużo prezentów! Uśmiechu na twarzy! I czego tylko sobie życzycie aby się Wam spełniło! Z pozdrowieniami od mojej zaginionej weny twórczej </3 WESOŁYCH ŚWIĄT!!! <3 <3

środa, 29 lipca 2015

Niebiańska misja 10

A więc wracam :) mała przerwa od pisania dobrze mi zrobiła, przynajmniej zdałam xD Jak często będą się pojawiać posty- nie umiem powiedzieć. To wszystko zależy od mojego leniwego tyłka i motywacji :) mam nadzieję, że nie zrąbałam tego rozdzialiku ;-; 

zapraszaaaam ~

Doping zmienił się w krzyk zwycięstwa i radości. Shikamaru darł się jak nigdy w życiu. Cała ekipa Naruto skakała z radości. Wygrali! Pokonali Sunę! To oni są górą! Ich przeciwnicy z zaskoczeniem na twarzach wpatrywali się w Gaarę. Chłopak zdyszany leżał na bieżni i z trudem łapał powietrze. Po kilku sekundach wiwatu na cześć zwycięzcy tłum ucichł i wreszcie zwrócił na niego uwagę. Blondyn schowany w ramionach wysokiego bruneta był prawie niewidoczny. Sasuke ledwo utrzymał się na nogach łapiąc pędzącego Naruto.
- Wygrałeś - mruknął Uchiha. Naruto nie odezwał się. Starał się złapać oddech. Kiedy już mu się to udało odsunął się od swojego Anioła stróża. Kibice zaczęli klaskać, jednak długo to nie potrwało za sprawą Naruto. Podniósł rękę i przywalił Sasuke z liścia.
- Gdzie Ty byłeś?! Kto ci pozwolił tak nagle zniknąć Draniu?! - wywrzeszczał Naruto. Tłum ucichł, wszyscy czekali co odpowie brunet.
- Wybacz Naruto! Poniosło mnie i tyle! Przepraszam, nie powinienem tak po prostu znikać no ja wiem, ale zrozum mnie...
- A ja sie pytam kto ci pozwolił tak zniknąć?!
- a czy musze sie...
- Tak! - przerwał blondyn. Kibice na trybunach spojrzeli po sobie. Zawodnicy obu drużyn zdziwieni przysłuchiwali się szybkiej wymianie zdań. Jedynie Shikamaru zaczął kojarzyć ze sobą fakty. Odkąd go znał był ciamajdą. Na wszystko wchodził, wskakiwał, nabijał się i w ogóle nie uważał na siebie. Od dłuższego czasu nie nabił sobie żadnego siniaka, zaczął gadać do siebie, więcej się uśmiechał, a przed zawodami znów zmarkotniał, znów we wszystko właził włączając w to otwarte studzienki kanalizacyjne. A teraz wydziera się na jakiegoś gościa, który nagle nie wiadomo skąd, kiedy, po co i na co pojawił się na środku bieżni. To musiało coś oznaczać. Postanowił wypytać blondasa później.
- Oj nie krzycz, wszyscy się na nas gapią - mruknął Sasuke.
- A niech się patrzą! Niech wiedzą, że mój Anioł stróż postanowił mieć mnie w dupie!
- Wcale nie mam cie w dupie Narutooo! - krzyknął Sasuke nie wytrzymując z nerwów. Zacisnął pięści i zrobił krok w stronę Uzumakiego.
- No ja mam taką nadzieję Draniu! - wrzasnął blondyn i na oczach wszystkich ludzi rzucił się na Sasuke wpijając się w jego usta. W tym momencie nagle zniknęli w chmurze pyłu.
- Obrada numer terefere,gadu, gadu i tak dalej...-mruczała pod nosem starsza kobieta.
- Naruto...-mruknął Sasuke odciągając blondyna od swoich ust.
- Czego draniu?-mruknął Uzumaki nie zwracając uwagi na zmianę otoczenia.
- No! Sasu teraz sie doigrałeś -powiedziała kobieta siedząca na podwyższeniu. Ubrana była w długą, śnieżnobiałą suknię. Opierała się łokciami o blat wielkiego biurka, a w dłoniach trzymała jakieś kartki. W potężnej sali oprócz Sasuke i Naruto znajdowało się około setki innych osób podobnie ubranych. Naruto słysząc obcy głos odwrócił głowę w stronę wielkiego biurka.
-Boziu! - wrzasnął i odskoczył od bruneta.
- Tsunade, mówiłem żebyś nie mówiła do mnie Sasu! - burknął Uchiha. Stojący w tłumie Itachi przyglądał się sytuacji ze smutną miną.
- Sasuke, gdzie my jesteśmy? I kim jest ta babunia? - szepnął wystraszony Naruto. Niestety Tsunade miała doskonały słuch.
- Jestem szefową wszystkich Aniołów, a w krótce także twoją blondasie, więc uważaj ze słowami! - ryknęła. Naruto cofnął się i asekuracyjnie zasłonił rękoma tak, że widać było tylko jego wielkie ze strachu oczy.
- Dlaczego nagle się tu znaleźliśmy szefowo? - zapytał Sasuke nie ryzykując użycia jej imienia.
- Do tego właśnie zmierzam - westchnęła blondynka. Oparła się o oparcie krzesła i zaczęła wszystko wyjaśniać
- Sasuke, doskonale wiesz, że związek anioła z człowiekiem jest niemożliwy -zaczęła.
- A dlaczego nie?! - wtrącił Uzumaki. - Kocham. Sasuke! I chce z nim być!
- Naruto...-szepnął Uchiha nie wierząc w to co usłyszał. Blondas poczerwieniał z zażenowania.
- Nie przerywaj mi jak do ciebie mówię smarkaczu - warknęła Tsunade. - Niemożliwe i koniec! Tak więc, Sasuke, odwołuję cie ze stanowiska stróża Naruto, a jego samego zabieram na bezwzględne wymazanie wspomnień związanych z Tobą Uchiha.
Na sali zapanowało milczenie. Nawet Naruto w szoku nie wydobył z siebie ani jednego dźwięku. Itachi zamknął oczy czekając na dalsze słowa Tsunade.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótko, ale zawsze coś hm? ^^ Jak myślicie? Czy Tsunade naprawdę wymaże wspomnienia Naruto o Sasuke? Czy kiedykolwiek będą ze sobą jeszcze rozmawiać? I na koniec...przepraszam za ewentualne błędy;-; do następnej notki!;*

piątek, 1 maja 2015

Witajcie

Coś ostatnio przestałam pisać.. nie wiem czy do tego wrócę w najbliższym czasie, coś mi ciężko idzie, Wybaczcie..